Stereofonia, scena muzyczna i znikanie kolumn w zestawach stereo HI-FI

poradnik|BLOG

 

 

Scena muzyczna...  źródła pozorne... znikanie kolumn...  Co to tak naprawdę oznacza? Czy są to jakieś efekty przestrzenne? Czy żeby to usłyszeć muszę mieć drogi sprzęt? 

 

Wyżej wymienione zjawiska można zaobserwować nawet w radiomagnetofonach lub mini wieżach a zatem klasa sprzętu nie ma tu żadnego znaczenia. Ważne są poprawne warunki akustyczne i osłuchanie. Na końcu tego artykułu opisujemy sposób, w jaki można to wszystko osiągnąć. 

 

SCENA MUZYCZNA

 

Scenę muzyczną dosyć łatwo jest sobie wyobrazić, bo to jest dokładnie to, co słyszymy w filharmonii lub na sali koncertowej, siedząc w jednych z ostatnich rzędów. Gwar osób zajmujących miejsca, kaszlnięcia, skrzypnięcia a wszystko w określonych w odległościach od siebie, na boki, w głąb - dokładnie tak, jak to ma miejsce w rzeczywistości. Stereofoniczna scena muzyczna to jest dokładnie wszystko to samo, tylko przeniesione do naszego pokoju odsłuchowego. Nie ważne ile nasz pokój ma metrów kwadratowych - przy dobrze zestrojonym systemie wrażenie przestrzenne jest dokładnie takie samo, jakbyśmy nadal znajdowali się na tej sali koncertowej. Gdy rozlega się muzyka, słyszymy w oddali instrumenty, odbicia ich dźwięków od ścian (to właśnie nam pozwala określić gabaryty sali), echo, oraz  publiczność przed sobą. Bez problemu jesteśmy w stanie określić, że np. skrzypce znajdują się 15m od nas a chór 20m itd. I wcale nie dotyczy to jakoś szczególnie dobrze nagranych płyt - taki efekt (dokładniejszy lub mniej - wszystko zależy od jakości zapisu) ma być niemal na każdej płycie (pomijam te wyjątkowo źle nagrane). 

Przykład: proszę sobie wyobrazić, że w Państwa mieszkaniu zdemontowano ścianę za kolumnami, sufit i i część ścian bocznych :) Otworzyła się tym samym przestrzeń, która niesie odgłosy z zewnątrz - śpiew ptaków, przelatujące samoloty, szumu wiatru. Gdzieś pomiędzy to wszystko jest wpleciona muzyka. Wsłuchujemy się w nią... Nagle wszystko milknie i po chwili znajdujemy się już w loży opery. Słychać jak publiczność zajmuje miejsca (skrzypnięcia), ktoś w oddali pokasłuje (echo odbija ten odgłos). Nagle ze wszystkich stron rozlegają się oklaski i rozpoczyna się koncert. Tenor śpiewa swoją partię solową, tuż za nim po lewej słychać skrzypce a w oddali chór. Słuchamy chwilę, po czym przenosimy się do sali w klubie. Zaproszono nas na koncert, którego jesteśmy jedynym słuchaczem. Tym razem odległości są znacznie mniejsze - wokalista śpiewa 3-4 metry od nas. Za nim, 5 metrów dalej gra perkusja. Pomiędzy nimi słyszymy gitarzystów i instrumenty klawiszowe. To jest właśnie scena muzyczna. Przytoczone przykłady obrazują 3 różne, najczęściej spotykane realizacje - zapis muzyki elektronicznej (lub filmowej), zapis koncertu i nagranie studyjne.

 

Muzyka filmowa, elektroniczna - efekty dźwiękowe. Ich cechą jest rozchodzenie się dźwięków w wyimaginowanej przez autora przestrzeni. Zazwyczaj mamy wrażenie, że dźwięki milkną dopiero "za horyzontem". Tyle, że do linii horyzontu jest parę kilometrów. I tak dokładnie ma to brzmieć w naszym pokoju. Jeżeli autor usiłuje odwzorować np. przestrzeń kosmiczną, to mamy mieć dokładne wrażenie kawałka kosmosu w pokoju. Tu już nie mamy wrażenia sali koncertowej (odbić), lecz nieograniczonej przestrzeni. Najczęściej szerokość sceny (na boki) określa linia naszych ramion, ale przy dobrze zrealizowanych nagraniach sięga znacznie dalej - niektóre efekty słyszymy również za sobą. Jako przykład proponuję wyobrażenie okolic bieguna. Siedzimy wpatrując się w horyzont. Gdzieś nad nami rozlega się grzmot - jego dźwięk rozchodzi się we wszystkich kierunkach i powoli zanika. Sceną jest cała sfera którą mamy przed sobą i wszystkie dźwięki jakie ona zawiera. I dokładnie taki sam efekt mamy usłyszeć w swoim pokoju - identyczne rozchodzenie się dźwięków i wrażenie niczym nie ograniczonej przestrzeni.

 

Inne gatunki -np. jazz, rock. Tu jest różnie - wszystko zależy od zamierzeń artysty. Najczęściej jest tak, że słyszymy zespół jako oddzielne źródła dźwięków rozlokowane w mniejszej lub większej przestrzeni. I znowu - prawidłowa scena to takie wrażenie przestrzenne, które umożliwia nam dokładne wskazanie źródła dźwięku i zaobserwowanie, że to źródło od innych źródeł oddziela wolna przestrzeń (i to tak duża, że można się tamtędy przespacerować). Nie mam na myśli instrumentów "rozmywających się w przestrzeni" (np. często mam problem ze zlokalizowaniem miejsca w którym stoi fortepian :) Jesteśmy jednak w stanie określić gabaryty pomieszczenia w którym odbywało się nagranie (inaczej brzmi głos w piwnicy inaczej w podziemnym garażu, ale w obu przypadkach jesteśmy w stanie określić wielkość tych pomieszczeń ). Jesteśmy w stanie także określić to, czy wokalista stoi czy siedzi oraz to, czy gra na jakimś instrumencie, czy tylko śpiewa a gra ktoś inny, stojący parę metrów za nim.

 

ZNIKANIE KOLUMN

 

Generalnie kolumn w ogóle nie powinniśmy słyszeć. Kolumny mają przypominać słupki szyb w samochodzie lub oprawki okularów - bardzo szybko przestajemy je zauważać - dostrzegamy tylko to, co się dzieje poza nimi. Nawet, jeżeli wydaje nam się ze dźwięk wychodzi z kolumny, to prawidłowo zestrojony system pokaże, że owszem, źródło dźwięku znajduje się dokładnie za kolumną...ale 2-3 metry dalej. Oczywiście są nagrania w których dźwięk wychodzi dokładnie z kolumny i już (bo taki był taki zamysł autora) ale w zdecydowanej większości odbywa się w przestrzeni o jakiej mówimy tyle, że kolumna znajduje się na drodze m.nami a tym źródłem pozornym.

 

JAK TO OSIĄGNĄĆ?

 

Po pierwsze, nigdy nie słyszałem sceny o jakiej piszę z kolumn stojących bliżej niż 1,5m od ścian. Gdy kolumny są ustawione bliżej, scena jest bardzo spłaszczona i ew. posiada jedynie jakieś zapędy do siania efektami na boki. Jeżeli nie mamy odpowiednich warunków lokalowych by pozwolić sobie na takie wysunięcie kolumn, podklejmy pod podkładki filc i wysuwajmy kolumny przed każdym odsłuchem. Innego sposobu nie ma.

Po drugie, miałem w życiu do czynienia z kilkoma kablami IC (InterConnect) lub głośnikowymi, które skutecznie potrafiły zgasić głębię sceny każdego systemu, dlatego radzę zwrócić szczególną uwagę również na tę część toru. Bardzo często problemy ze sceną wystepują również w pomieszczeniach, w których bezpośrednio za miejscem odsłuchowym znajduje się ściana.

 

Gdy spełnimy powyższe warunki, możemy rozpocząć poszukiwania naszej sceny. Jeżeli nie słyszymy jej przy tradycyjnym ustawieniu kolumn, włączmy jakiś nagrany przestrzennie utwór (koncert, muzykę elektroniczną lub filmową), ustawmy nasz fotel na środku pokoju i powoli, zbliżajmy kolumny w swoim kierunku uważając, by odległość pomiędzy nimi i nami w miarę możliwości stanowiła równą odległość (trójkąt równoboczny). Kolumny powinny być skierowane "na twarz". Może się zdarzyć, że kolumny trzeba będzie zbliżyć bardzo (bywa, że nawet  1,5 metra od siebie). Czego szukamy? Momentu w którym ŻADEN dźwięk nie pochodzi z zestawu głośnikowego. Cała realizacja przeniesie się gdzieś daleko za linię kolumn. Ten moment trudno przegapić (jest niezwykle efektowny) zatem doradzam cierpliwość i życzę wytrwałości podczas poszukiwań. Gdy już odnajdziemy nasz "punkt "G" :) powinniśmy go zapamiętać, ponieważ oznacza optymalne ustawienie naszych kolumn i do tego ustawienia powinniśmy wracać podczas każdego odsłuchu. 

 

I to w zasadzie już wszystkie uwagi. Warto eksperymentować i warto szukać. Raz, że to wspaniała zabawa a dwa - przy okazji można się wiele nauczyć.